Portugalia

Portugalia

Lizbona pomimo, że nie zakochałam się w niej od pierwszego wejrzenia, ma wiele do zaoferowania.

Cóż nie będę oszukiwać, że poza starym miastem, które jest bardzo urokliwe, jest po prostu brzydka. Wręcz odpychająca. Coś jak w Krakowie. Starówka zachwyca ale jak pojedziemy do Nowej Huty, to się łapiemy za głowy. Mniej więcej tak to wygląda. Poza Starym miastem nie ma ani jednego ładnego budynku. Architektura w tym mieście leży, kwiczy i woła o pomstwe do nieba.

12080740_10207753625269594_1505611696_n   12067787_10207753728552176_176616861_n-2

Ok….jest kilka ładniejszych budynków jak Dworzec kolejowy z pięknym dachem, ale jak tylko wejdziemy do środka, czar pryska. Beton i nic więcej.

Na uwagę za to zasługują stację metra, które wyłożone są kolorowymi płytkami, bardzo często ukazującymi jakieś sceny. Każda jest inna. Podobnie jak w Warszawie zresztą. Lizbona ma zdecydowanie w gorszym stanie same wagony metra ale za to aż 4 linie, dzięki czemu w łatwy sposób można się dostać w różne rejony miasta. Bilety nie są stosunkowo drogie. Polecam opcję biletu całodobowego, jest odrobinkę droższy i kosztuje 6 euro, ale jeśli mamy zamiar korzystać z metra cały dzień, uwierzcie mi ta opcja jest najtańsza.

12092312_10207753731432248_969994841_n

No dobrze ale to co właściwie Lizbona ma fajnego zapytacie?

Otóż pomimo swej brzydoty ma kilka ciekawych miejsc, które moim zdaniem warto zobaczyć!

Zacznijmy od dzielnicy Belém, ponieważ to właśnie tam znajduję się jedna z najbardziej rozpoznawalnych budowli Lizbony, jak nie Portugalii. Mowa tutaj o  Wieży Belém. Została ona wzniesiona zaraz przy ujściu rzeki Tag do Atlantyku. Zbudowano ją w XVI wieku, aby chronić miasto przed korsarzami. W późniejszym okresie zmieniono ją w wiezienie, posterunek celny, a do końca XIX wieku służyła jako latarnia morska! Sama budowla jest bardzo piękna i reprezentacyjna, dlatego wierzcie mi, spotkacie jej wizerunek na większości pocztówek  magnesów, czy zdjęć.

12064362_10207753633109790_653190312_n

Kolejnym punktem programu, do którego musicie się udać jest Padrao dos Descobrimentos, czyli Pomnika Odkrywców. Od naszej wieży do tego miejsca prowadzi Avenida de Brasília i znajduję się niecałe 10 minut spacerkiem w linii prawie prostej 😉 . Na pomniku znajdują się wizerunki najwybitniejszych Portugalczyków żyjących w epoce odkryć- Vasco da Gamy, Pedro Alvaresa, Magellana, a wieńczy je postać Henryka Żeglarza. Za opłatą można wjechać na samą jego górę, gdzie znajduję się niewielki taras widokowy.

12076939_10207753709911710_452797931_n

Zaraz na przeciwko naszych odkrywców znajduję się jedna z najpiękniejszych katedr jakie kiedykolwiek widziałam w swoim życiu. Prawdziwa perełka stylu gotyckiego. Mowa tutaj o XVI wiecznym Klasztorze Hieronimitów, wykonanym z białego kamienia. Dawny symbol Portugalii i dom mnichów, którzy opiekowali się podróżnikami. Wewnątrz świątyni spoczywają królowie oraz poeci( np Vasco da Gama)

12083910_10207753727112140_1343487128_n  12087404_10207753726152116_1241545768_n

12071559_10207753712951786_1604005405_n

Kilka minut drogi od klasztoru znajduję się bardzo słynna cukiernia, która swoją sławę zdobyła na opracowaniu unikalnej receptury ciastek, które w zasadzie mogą być uznane za swoisty symbol Portugalii, a mianowicie pastel de nata. Wyborne ciastka, które posypywane są cynamonem. Na początku nie można się nimi najeść, takie są dobre! Później jednak człowiek uzmysławia sobie ile to coś ma kalorii i nie można już na nie patrzeć. Można je zjeść w Warszawie, na woli w bio markecie. Cudne miejsce. Jest tam mały sklepik smaki Portugalii. Powiem tak, w Warszawie jadłam lepsze pastel de naty niż w całej Portugalii. Po pierwsze sprzedają je tam cieplutkie, po drugie bardziej się starają. Dlatego jeśli chcecie zjeść naprawdę dobre pastel de naty musicie się wybrać właśnie to tej słynnej kawiarnio- fabryki-  Unica Fábrica dos Pastéis de Belém. Tam dostaniecie nie tylko cieplutkie ale jeszcze do tego ze specjalnym i tajnym składnikiem, który sprawia, że przed cukiernią ustawiają się długie kolejki, nie tylko turystów ale również miejscowych. Co do kolejki, a właściwie dwóch. Tak są dwie! Bo jedna jest dla tych, co to chcą kupić na wynos, a druga dla tych, co to chcą zając jedno z 400 miejsc w kawiarni. Pastel de nate koniecznie zamówcie z espresso i to najlepiej kilka od razu ;).

12162994_10207798536352343_226148033_o12165642_10207798536232340_92726076_o12053340_10207753727352146_1258131777_n 12084244_10207753727872159_1648944085_n

Dalej udajemy się do Pargue das Nacoes. Jest to dzielnica, w której w 1998 roku odbyła się międzynarodowa wystawa Expo. Wcześniej ta dzielnica praktycznie nie istniała. Po 1998 stała się jednym z najbardziej pożądanych miejsc do zamieszkania oraz centrum finansowym. Jest to również ośrodek handlowy, kulturalny i relaksacyjny. Zbudowano największe w Europie Oceanarium, w którym znajdziemy ponad 15 tysięcy gatunków stworzeń.  Na przeciwko znajduję się Pavilhao de Conhecimento (Pawilon Wiedzy i Nauki). Zaciekawi on nie tylko dzieci. Jest tam wiele ciekawych rzeczy, które można dotknąć i sprawdzić jak właściwie działają niektóre rzeczy. Zarezerwujcie sobie trochę więcej czasu, bo jest tam pomieszczenie, w którym możecie zbudować robota, uszyć buty lub zbudować różne inne ciekawe rzeczy.

12092510_10207753752312770_800427369_n-2 12084127_10207753734232318_34544564_n

12080860_10207753742232518_1412601109_n 12071600_10207753751992762_1847809243_n-2

12071539_10207753735152341_1776844860_n   12077395_10207753735632353_544425701_n

Pamiątki można kupić wszędzie, za to gorzej z zwykłymi sklepami. Te są tylko na osiedlach i to też nie wszystkich. Znaleźć sklep spożywczy w starej części Lizbony, lub w jego centrum jest prawdziwym wyzwaniem. Za to każde centrum handlowe, a tych jest sporo, ma duży market typu nasz carrefour i co ciekawe jest to nasza biedronka, tylko przeważnie 5 razy większa i 5 razy lepiej zaopatrzona- cóż zostaje ten sam właściciel 😉

12068045_10207753736952386_261771733_n12064276_10207753745632603_1556522946_n12067890_10207753744832583_2013472656_n-2

Jeśli szukacie jakiś fajnych pubów, to pamiętajcie, że życie nocne rozpoczyna się po 23, bo do 22 oni jedzą „kolację”. Ja odwiedziłam miejsce zwanym Rogiem Erasmusowskim- można tam spotkać ludzi/ studentów z różnych zakątków świata ale nie tylko. W oficjalnym pubie erasmusowskim spotkamy parę uroczych starszych ludzi, który prowadzą ten przybytek. Bardzo sympatyczne miejsce.

Na razie to tyle jeśli chodzi o Lizbone. Następny post będzie o Coimbrze i Cadimie. Zapraszam serdecznie 🙂



Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *