Berlin -rozważania lotniskowe

Berlin -rozważania lotniskowe

Moje życie nie mogłoby się obejść bez przygód i różnych zawirowań życiowych.

Oto jest 3:39 czasu niemieckiego.

Siedzę sobie na lotnisku i czekam na jakiś transport do Poznania. Miałam umówionego Bla bla cara. Niestety pomimo zapewnień, kierowca po 2 godzinach przysłał mi smsa… „odwołuję„… Także siedzę sobie wkurzona, marznę i czekam.

Wyleciałam z słonecznej Lizbony, gdzie było 29 stopni celcjusza i wylądowałam w Berlinie, gdzie jest całe 11 stopni. Nierozumiem tylko dlaczego z tego powodu na lotisku chodzi podkręcona na maksa klimatyzacji…

Uwielbiam takie przypadki. Musi być ciekawie. Na szczeście o 3 otworzyli jakąś dziwną knajpę, w stylu amerykańskim i  o wdzięcznej nazwie Cindy’s Diner…. I sprzedają kawę i najbardziej okrutnę muffiny jakie kiedykolwiek jadłam…

Przynajmniej zrobiło mi się cieplej. Aga śpi. Ja jakoś nie potrafię spać w takich miejscach… nie dlatego, że trudno mi zasnąć ale wiem, że i tak bym się nie wyspała, wiedząć, że nikt nie czuwa nad moim niewielkim dobytkiem…

Chcę już być w domu…



Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *